środa, 28 kwietnia 2010

angielsko, slajdowo

moje przygody ze slajdem są jak do tej pory dość przypadkowe, a ich efekty pozostawiają wiele do życzenia. no cóż, slajd nie wybacza błędów...
tak się złożyło, że poczta nie zdążyła dostarczyć mi zamówionych negatywów przed wylotem do anglii i musiałem materiałów szukać na miejscu. to że udało mi się dostać w liverpoolu kilka rolek provii to i tak niezłe osiągnięcie moim zdaniem.
jako, że w holdze wpływ fotografa na ekspozycję ogranicza się do podjęcia decyzji 'focić czy odpuścić' więc nie poczuwam się do jakiejś strasznej klęski, ale fakt, że światła by się przydało więcej. ale lubię te klatki, i anglię lubię i muszę tam wrócić jeszcze. nie raz najlepiej :)



2 komentarze: